choć strona w przebudowie, to i tak zapraszamy do odwiedzin !

Kinezjologia nie naprawia człowieka- Łukasz Cichański o historii z gabinetu

Seria:Prelegenci II Konferencji Kinezjologii Energetycznej 

Kolejne wystąpienie na scenie Konferencji to kinezjologia w praktyce, czyli przykłady z gabinetu. Łukasz Cichański jest fizjoterapeutą z dwudziestoletnim stażem. Kinezjologię poznał kilka lat temu — i jak sam mówi, zderzenie było dosyć brutalne. Po półtorej dekady pracy z ciałem człowieka, z pełnym przekonaniem, że zna anatomię i neurologię i wie, jak to działa, nagle okazało się, że można podejść do tego człowieka zupełnie inaczej.

Pierwsze spotkanie z testem toniczności mięśniowej “odwróciło mu mózg na lewą stronę”. Jak można podejść do ciała, zapytać je, co się dzieje, i dostać odpowiedź? Wrócił do gabinetu i zaczął sprawdzać — ostrożnie, sceptycznie, metodycznie. I powoli, po wielu terapiach, zaczęło się kleić.

Dziś uważa, że kinezjologia to potężna, bardzo niedoceniana medycyna. I że to tylko kwestia czasu, kiedy świat to zobaczy. Na konferencji opowiedział o przypadku, który był punktem zwrotnym w jego zaufaniu — o Zosi i jej barku skierowanym na operację.

Zosia i zwapnienie ścięgna

Zosia przyszła do gabinetu Łukasza z polecenia koleżanek – miała 38 lat, dwójkę dzieci i ból barku, który nie dawał o sobie zapomnieć. Była kelnerką, więc jej praca była czynnikiem bardzo obciążającym. Przyniosła ze sobą zdjęcie RTG — i Łukasz pokazał je uczestnikom konferencji na ekranie, żeby każdy mógł zobaczyć na własne oczy, z czym miał do czynienia.

Łukasz zobaczył pięknie przebudowane ścięgno mięśnia podgrzebieniowego. Zwapniające zapalenie — zaawansowane, wyraźne. Trzech lekarzy, u których Zosia wcześniej się konsultowała, powiedziało to samo: operacja i wycięcie zwapnień to jedyne rozwiązanie. Operacja była zaplanowana na 8 lutego. Zosia przyszła do gabinetu 18 grudnia.

Zosia ból oceniała na 8 w skali dziesięciu. Nie mogła nawet pokonać ciężaru własnej ręki. Klasyczny test funkcjonalny był poza jej zasięgiem — co oznaczało, że bezpośrednia praca z barkiem była wykluczona. W kinezjologii istnieje jednak możliwość testowania przez mięśnie wskaźnikowe — struktury można badać pośrednio, nawet przez mięsień innej osoby. Łukasz skorzystał z tego rozwiązania: kolega Paweł przez kilka wizyt siedział obok Zosi, podczas gdy on testował na jego ręce.

To, co wyszło w badaniu, było zaskakujące nawet dla niego. W całym układzie barku jedynym wydolnym mięśniem był właśnie mięsień podgrzebieniowy — ten ze zwapnieniem, ten przeznaczony do operacji. Wszystko inne było osłabione. Ciało przez długi czas kompensowało nim cały układ, bo nie miało żadnej innej opcji.

Cztery wizyty i…telefon od Profesora

Łukasz zaproponował Zosi układ — bez honorarium, ale z możliwością opublikowania przypadku, jeśli uda się coś osiągnąć. Spotkali się cztery razy. Zrobili normotonizację całego układu — wszystkie mięśnie wokół pakietu rotatorów przywrócone do właściwego napięcia, bez żadnego bezpośredniego dotyku przeciążonego ścięgna. Tylko precyzyjna praca z tym, co wokół, żeby dać organizmowi warunki do tego, żeby przestał kompensować jednym przeciążonym punktem cały bark. Przy okazji wyszły też wątki psychosomatyczne — tematy rodzinne i generacyjne, które Zosia nosiła w sobie i które test mięśniowy wydobył na powierzchnię. To też zostało zaopiekowane.

Trzy tygodnie po pierwszej wizycie zrobiła nowe RTG. W kwietniu ćwiczyła z oporem na siłowni — tą samą ręką, której wcześniej nie mogła podnieść.

Profesor, który miał przeprowadzić operację, zadzwonił i chciał wiedzieć, co się stało. Łukasz odpowiedział uczciwie: sam do końca nie wiem. Ale jeżeli się dowiem, chętnie się podzielę.

Język, którego uczy kinezjologia

Kilka lat później Łukasz jest bogatszy w wiedzę i na konferencji podzielił się tym, co teraz rozumie. Kinezjologia nie polega na wprowadzaniu zdrowia w ciało — bo ciało nie potrzebuje, żeby ktoś z zewnątrz wnosił do niego zdrowie. Ono samo wie, jak się goić, jak się regenerować, jak wracać do równowagi. Tak samo jak rana szyta przez chirurga — goi się sama, chirurg tylko stworzył warunki. Ciało zrobiło resztę, bo miało zasoby.

Problem pojawia się wtedy, kiedy tych zasobów brakuje. Kiedy układ jest tak przeciążony kompensacją, że nie może już zająć się naprawą. I właśnie tu wchodzi kinezjologia — nie jako metoda naprawiania, ale jako metoda rozumienia. Test mięśniowy jest nauką języka ciała: pytasz, ciało odpowiada, ty słuchasz i dajesz mu to, czego potrzebuje, żeby mogło zadziałać samo.

„My nie chcemy ciała naprawić. Ale dzięki kinezjologii możemy je zrozumieć.”

I to — jak pokazała Zosia — czasem wystarczy, żeby dać szansę naturalnym procesom i odwołać operację.

Przewijanie do góry