Jej wysokość kinezjologia — Ludmiła Petrenko o tym, jak manualna terapia znalazła swój brakujący puzzel

Seria:Prelegenci II Konferencji Kinezjologii Energetycznej

Ludmiła Petrenko zaczęła od Olgi Tokarczuk — od cytatu, który, jak mówiła, chciałaby, żeby każdy z uczestników konferencji zapamiętał: “Mamy nasze ciało, kłopotliwy bagaż, naprawdę nic o nim nie wiemy i potrzebujemy różnych Narzędzi, żeby się dowiedzieć o najbardziej naturalnych procesach. (…) Dostać ciało i nic o nim nie wiedzieć. Bez instrukcji obsługi”. Celowo tu użyte słowo „narzędzie” z dużej litery Ludmiła rozumie, bo przez całe zawodowe życie widzi dokładnie to samo: ludzi, którzy są posiadaczami ciała, ale nie wiedzą jeszcze, co posiadają. Ból — dodaje — to jedyne narzędzie, które przywraca naszą uważność do nas samych. Na szczęście kinezjologia uczy nowych, łagodniejszych sposobów tej komunikacji.

Czterdzieści trzy lata w pracy z człowiekiem

Ludmiła prowadzi własne Centrum Zdrowia i Urody LuVital w Krakowie i pracuje z ciałem człowieka od ponad czterdziestu lat. Przez ten czas zbierała kolejne narzędzia — biomechanikę, refleksologię, diagnostykę posturalną, Tai Chi i qigong (których uczy od trzech dekad) — bo zawsze intuicyjnie wiedziała, że żadna metoda nie wystarczy sama w sobie. Komplementarne działanie to dla niej nie filozofia, ale codzienna praktyka gabinetu.

Ostatnim i — jak przyznaje — najbardziej przełomowym odkryciem jest kinezjologia. Do Akademii Kinezjologii trafiła przez własne problemy zdrowotne, które towarzyszyły jej od lat i na które nie znajdowała trwałego rozwiązania. Po kilku ćwiczeniach z pierwszego kursu poczuła różnicę, której wcześniej żadna metoda nie była w stanie jej dać. „To wyglądało jak czary” — mówi wprost.

Od tamtej pory pracuje ze swoim ciałem systematycznie, a kinezjologia weszła na stałe do jej gabinetu.

Postawa jako mapa

Jednym z wątków, które Ludmiła porusza w codziennej pracy z klientami, jest diagnostyka postawy — i to w bardzo prostej, bezpośredniej formie: dwie minuty stania przed lustrem. Kiedy grawitacja zaczyna działać, a człowiek przestaje się „ustawiać”, pojawia się absolutna prawda o tym, jak ciało jest ułożone na co dzień.

„Kiedy klient zobaczy siebie w tych zmianach, nie potrzebujecie żadnego marketingu — on sam rozumie, że tak pozostawać nie może.”

Ale postawa to nie tylko estetyka, ale też kwestia pleców. Wiedząc, jak ciało jest ze sobą połączone — a widzieliśmy to wyraźnie, chociażby na demonstracjach innych prelegentów — przez postawę można odkryć, co dzieje się z nerkami, śledzioną, sercem czy wątrobą. Kinezjologia daje precyzyjne narzędzia, żeby te połączenia czytać i z nimi pracować.

„Kinezjologia nie zastąpi fizjoterapeuty ani osteopaty — ale może bardzo wzbogacić i pomóc w szybszej diagnostyce.”

Tankowanie siebie

Ludmiła pokazała na scenie trzy ćwiczenia z Tai Chi, które poleca terapeutom jako codzienną rutynę między pacjentami. Skręcanie całego ciała z luźnymi ramionami, płynne przenoszenie rąk i praca z balansem — proste ruchy, które uruchamiają cały kręgosłup, biodra, szyję i ramiona jednocześnie. Do tego samotest kinezjologiczny, który można wykonywać kilka razy dziennie, żeby zapytać własne ciało: czy wystarczy na dziś? Dodając ćwiczenia naprzemienne czy masaż “guziczków mózgów” powstaje skuteczny zestaw ruchów dla własnego BHP.

Dla Ludmiły to jest podstawa, konieczna rutyna. Bo jak mówi, terapeuta jest narzędziem. Jego ręce, dłonie i obecność pracują nie tylko dotykiem, ale energetyką i psychosomatyką — i to narzędzie wymaga pielęgnacji, żeby służyło dobrze.

Największy egoizm na świecie

Ludmiła zamknęła swoje wystąpienie zdaniem, które wywarło wrażenie: największym egoizmem na świecie jest nie dbać o siebie. Nie jako hasło motywacyjne — ale jako głęboko osobiste przekonanie kogoś, kto przez całe życie stawiał innych na pierwszym miejscu i kto wie, jaką cenę za to płacimy.

Pryznała, że swoje ciało zaczęła naprawiać stosunkowo niedawno. I teraz, w wieku 71 lat, pracuje w gabinecie, prowadzi szkołę masażu, uczy Tai Chi i lata raz w tygodniu z Krakowa do Warszawy na zajęcia…„Jeżeli moje ciało będzie niesprawne, gdzie będzie mieszkać moja dusza?”

Kinezjologia — ocean możliwości — i Ludmiła jest na to żywym dowodem. Mówi o sobie, że dopiero raczkuje w tej dziedzinie. I dodaje z uśmiechem, że raczkowanie to świetne ćwiczenie na potencjał ciała i mózgu 🙂

Przewijanie do góry