Seria: Wystąpienia II Konferencji Kinezjologii Energetycznej

Prof. Igor Bondarenko zaczął od liczby, która daje do myślenia: na całym świecie zidentyfikowano i skatalogowano 50 000 różnych chorób. Ale te wszystkie 50 000 — według niego — ma tylko pięć głównych przyczyn. Medycyna konwencjonalna, jak mówił wprost, rozumie zazwyczaj tylko dwa wyjścia: nóż albo farmaceutyk. Kinezjologia stosowana patrzy inaczej — na całość, na powiązania, na trójkąt zdrowia, który obejmuje wymiar emocjonalny, biochemiczny i biomechaniczny jednocześnie.
Pięć przyczyn chorób
Pierwsza i najważniejsza to problemy podświadomości. Profesor mówił o konkretnych wzorcach emocjonalnych, które zakotwiczają się w ciele. Najczęściej w dzieciństwie. Czasem wcześniej — jeszcze w życiu płodowym, kiedy rozwijający się człowiek chłonie emocjonalne środowisko matki, zanim zdąży cokolwiek zrozumieć. Te wzorce zostają i z czasem zaczynają mówić językiem objawów.
Druga przyczyna to toksyczność. Każdego roku nasza planeta przyjmuje 5 milionów ton różnych toksyn — niezależnie od kraju, niezależnie od szerokości geograficznej. Europa, Azja, Rosja, Ukraina — wszędzie tak samo. „Jakoś musimy sobie z tym radzić” — mówił Bondarenko z charakterystycznym spokojem. Odtoksycznienie to osobny, rozległy temat, ale samo uświadomienie sobie tej skali jest już punktem wyjścia.
Trzecia to infekcje — a wśród nich szczególnie te ukryte, nierozpoznane. Bondarenko podkreślał, że diagnostyka chorób pasożytniczych w medycynie konwencjonalnej jest na bardzo niskim poziomie. Pasożyty rzadko trafiają na listę podejrzanych, a tymczasem przewlekłe, nawracające infekcje często właśnie tam mają swoje źródło.
Czwarta przyczyna to niedobory. Większość z nas — jak zaznaczył, łącznie z sobą samym — zazwyczaj ma niedobory kilku kluczowych substancji: magnezu, witaminy D3, cynku i selenu. Jeśli te niedobory są skrajne, rozwijają się z nich głębokie choroby. Test mięśniowy pozwala sprawdzić, czego konkretna osoba potrzebuje najbardziej.
Piąta przyczyna to uwarunkowania genetyczne. Nawet niewielki defekt genetyczny może wywołać poważne choroby serca i naczyń. To jedyna z pięciu przyczyn, na którą mamy najmniejszy wpływ — choć i tu kinezjologia stosowana potrafi wskazać, gdzie szukać wsparcia dla ciała.
O stresie — czy musimy się stresować?
Osobnym wątkiem był stres. Bondarenko postawił tezę, która brzmi prowokacyjnie, ale ma w sobie dużo spokoju: stres to nic innego niż stan, w którym nasz umysł protestuje wobec tego, co się dzieje. Stawiamy czemuś opór — i to jest stres. Nie ma stresu w pracy, stresu w domu, stresu na konferencji. Jest tylko człowiek, który czemuś mówi „nie” — i to „nie” kosztuje go energię.
„Jeżeli chcemy z czymś walczyć, zestresujemy się. A jeśli nie, to nie.”
A pod tym wszystkim, jako przyczyna ostateczna, leży lęk. Nie okoliczności, nie inne osoby, nie sytuacja. Lęk wewnątrz osoby, która się stresuje. Joga, jak zaznaczył, uczy właśnie tego — jak przestać stawiać opór. Ale kiedy wzorce lękowe są głęboko zakorzenione — w dzieciństwie, w ciele, w podświadomości — sama praktyka może nie wystarczyć.
Poczucie winy i jelito grube
Centralnym wątkiem wykładu było jelito grube. Ale nie w sensie dietetycznym ani gastrologicznym. Bondarenko mówił o meridianie jelita grubego i o tym, jakie emocje są z nim związane. Jeśli przez długi czas nosimy w sobie poczucie winy albo poczucie niebycia wartym miłości — energia w meridianie nie jest w równowadze. A za tym idzie kaskada: zaburzenia unerwienia, nierównowaga ukrwienia, problemy z odpornością jelitową, rozregulowana produkcja serotoniny, zachwiany mikrobiom. Stany kliniczne, które z tego wyrastają, to m.in. zespół jelita drażliwego, choroba Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego.
Bondarenko nie zostawił tego na poziomie teorii. Zaprosił do demonstracji uczestniczkę konferencji — panią Marzenę. Przy pomocy testu mięśniowego sprawdził naprężacz powięzi szerokiej — mięsień powiązany z jelitem grubym – słaby. Potem poprosił o wypowiedzenie na głos dwóch zdań.
„Jestem winna.” — mięsień silny. Ciało podświadomie się zgadzało.
„Szczerze zasługuję na miłość.” — mięsień natychmiast osłabł. Układ nerwowy nie zgodził się.
Obydwa wzorce są obecne. Pani Marzena potwierdziła, że problemy z jelitem grubym ma — choć nie uważała ich dotąd za nic poważnego.
Kolejnym krokiem było sprawdzenie magnezu. Po kilkunastu kroplach magnezu w wodzie mięsień, który był słaby, wzmocnił się. A zdanie „jestem winna” przestało wywoływać reakcję osłabienia.
„Nie naprawiliśmy wszystkich problemów pani Marzeny” — zaznaczył Bondarenko. — „Ale głęboki niedobór magnezu był czynnikiem, który sprawiał, że ciało było na tę prowokację emocjonalną podatne. To dobry moment na właściwą terapię.”
Terapią wspomagającą mogłaby być joga, mogłaby być psychoterapia. Ale biochemia też ma tu swoje miejsce. Warto też zaznaczyć, że osłabiony mięsień naprężacza powięzi szerokiej może wpływać na koślawość kolan czy zmiany zwyrodnieniowe stawów biodrowych. Wszystko wpływa na siebie.
„Umysły są jak spadochrony”
Bondarenko zakończył cytatem od człowieka zupełnie niezwiązanego z medycyną — Sir Thomasa, głównego menedżera sprzedaży szkockiej whisky: „Umysły są jak spadochrony. Działają tylko kiedy są otwarte.” I właśnie o to chodzi w kinezjologii — o gotowość do patrzenia na człowieka całościowo. Na to, co czuję, czego brakuje w organizmie, i jak to wszystko razem tworzy obraz zdrowia albo choroby.
Prof. Igor G. Bondarenko jest profesorem biochemii ogólnej i klinicznej i kinezjologiem. Specjalizuje się w biochemii funkcjonalnej i żywieniowej, immunodiagnostyce, kinezjologii stosowanej oraz klinicznej medycynie laboratoryjnej. Jest dyplomowanym specjalistą Association of Systematic Kinesiology oraz członkiem Europejskiej Federacji Parazytologów. Autor ponad 60 publikacji naukowych i promotor 8 doktoratów. W 2026 roku ukazała się jego książka Prawda krwi. Decyzje kliniczne w warunkach niepewności diagnostycznej — pozycja, która konfrontuje utrwalone schematy myślenia klinicznego z wynikami badań naukowych i pięcioma podstawowymi przyczynami chorób, o których mówił również na konferencji.