Synergia w praktyce — Ada Suska o tym, jak kinezjologia i joga wzmacniają się nawzajem
To pierwszy tekst z serii poświęconej prelegentom II Konferencji Kinezjologii Energetycznej. Każde wystąpienie to osobna perspektywa — razem tworzą obraz dziedziny, która staje się coraz bardziej rozpoznawalna i uznana w świecie terapii holistycznych.

Są wykłady, które zaczynają się od teorii. I są takie, które zaczynają się od doświadczenia. Ada Suska wybrała to drugie.
“Jesteście już dobrze rozgrzani, więc zaczniemy od ćwiczeń, a jak nam starczy czasu, to coś powiem.”
Ada ma wspaniały dar przekazywania wiedzy, często skomplikowanej, w prosty, humorystyczny sposób. Poprosiła zatem uczestników konferencji, o krótkie zadanie – dotyk konkretnego miejsca na przedramieniu. Cala sala zaczęła rytmicznie poruszać ramieniem – pięćdziesiąt razy. Potem Ada poleciła sprawdzić różnicę między jedną a drugą ręką. Uczestnicy poczuli ją od razu. To był punkt wyjścia do wykładu zatytułowanego „Synergia – Wzajemne wzmocnienie kinezjologii i jogi” — i trudno o lepsze wprowadzenie w temat niż własne ciało, które właśnie zrobiło coś niespodziewanego.
Ruch jako język ciała
Mięsień podłopatkowy — ten, na którym ćwiczyliśmy — należy anatomicznie do grupy mięśni serca. Praca z nim odblokuje nie tylko bark, ale całą taśmę spiralną ręki.
„Wiecie, że mięśnie przy łopatce należą do naszego mózgu — jak będziemy mieć je zblokowane, to mózg nam też nie będzie działał.”
Ada prowadzi salę dalej: szwy czaszkowe na zatrzymanym oddechu, kość gnykowa stymulowana siłą nacisku „zero przecinek zero jeden”, mięśnie pochyłe szyi — silnie powiązane z przeponą oddechową — rozluźniane przez zbliżenie przyczepów. Potem punkty wokół pępka powiązane z odcinkiem C3 kręgosłupa szyjnego, który embrionalnie połączony jest z jelitem grubym. „Jak są problemy w szyi, to też będą problemy w jelicie grubym” — mówi Ada, jakby wymieniała coś oczywistego. Wszystko bez bólu. Wszystko “na trzy” w skali dziesięciu.
Kinezjologia bywa mylona z fizjoterapią, z medycyną alternatywną albo z ogólnie pojętą „pracą z ciałem”. W rzeczywistości jest to holistyczna dziedzina, która bada ruch (szeroko rozumiany) jako język ciała — nie tylko w sensie biomechanicznym, ale systemowym. Kinezjolog nie patrzy na izolowany mięsień. Patrzy na sieć: jak dane napięcie wpływa na sąsiednie struktury, jak mięśnie są powiązane z narządami wewnętrznymi, jak układ nerwowy reaguje na stres i koduje go w postaci wzorców ruchowych. Brzmi skomplikowanie? W praktyce wygląda to zupełnie inaczej: jeden precyzyjny ruch, wykonany w odpowiednim miejscu (za to kochamy testy mięśniowe) i odpowiedniej sekwencji, potrafi zmienić odczuwanie całego ciała.
Asana jako hologram
Ada jest wieloletnią nauczycielką jogi i od lat wplata w nią kinezjologię. Ale kiedy mówi o pozycjach jogi, nie mówi o ćwiczeniach. Mówi o tym, co ciało w danej pozycji pokazuje. Wzięła za przykład psa z głową w dół — adho mukha śvanasanę. Pozycję, która dla wielu joginów jest codziennością, ale rzadko kto patrzy na nią w ten sposób: serce poniżej bioder, grawitacja działa inaczej na jelita i płuca, ręce na podłodze, plecy odsłonięte, głowa w dole — nie widać, co jest za plecami.
„Jak osoba ma problem z odłożeniem dłoni — ona nie umie nie działać, nie umie się uziemić. Głowa jest w dole, nie widzi co jest za plecami — nie może kontrolować sytuacji. To się wydaje, że to zabawa. Ale ta asana mówi bardzo dużo.”
Dla Ady pozycja jogi to hologram — zapis napięć, wzorców, historii, którą ciało nosi. Kinezjologia daje narzędzia, żeby te wzorce zobaczyć precyzyjnie. Joga daje przestrzeń, żeby z nimi pracować głębiej.
Synergia, czyli więcej niż suma części
Tytuł wystąpienia — Synergia — nie był przypadkowy. Ada Suska pracuje z meridianami w jodze od wielu lat. Kiedy zaczęła zgłębiać kinezjologię, nie zastąpiła jednego podejścia drugim. Zobaczyła, że się uzupełniają: kinezjologia dała jej precyzyjne narzędzia do pracy z napięciami i punktami akupunkturowymi, joga — ramy filozoficzne i praktykę uważności, w których te narzędzia działają głębiej. Efektem jest KinezjoYoga — metoda, której kursy i zajęcia prowadzi na swojej platformie Olala Yoga&Pilates (https://olalayogapilates.pl/ – polecamy Waszej uwadze!)
Na koniec, po praktykach, Ada zauważała pojawiające się na sali odruchy wegetatywne (ziewy, westchnienia, głębszy oddech) – one mówiły same za siebie. „Wszystkie te odruchy świadczą o tym, że nie jesteście w stresie, że jesteście rozluźnieni, że możecie teraz dopiero słuchać i rozumieć, co się mówi” — podsumowała Ada. To zdanie warto zapamiętać. Ciało, które jest w trybie czuwania, nie uczy się efektywnie. Nie przetwarza i nie regeneruje. Praca z nim — łagodna, precyzyjna, świadoma — to nie luksus. To warunek wstępny wszystkiego innego.